30 października 2014

Zakwas! - czyli nie taki diabeł straszny jak go malują


Kto sam piecze chleb w domu? Moje dokonania w tej dziedzinie ograniczały się do tej pory do wypieków z drożdżami i chlebów pieczonych w automacie do chleba. Jeśli jeszcze chlebki z automatu wychodziły dobrze, to te z piekarnika na drożdżach zazwyczaj były mocno zbite i płaskie.

Co innego chleb na zakwasie. Takim prawdziwym, wyhodowanym własnoręcznie! :) Swego czasu naczytałam się o nim, że humorzasty, że nie rośnie, że trzeba go pilnować...i zrezygnowałam. Ale kilka tygodni temu, szukając przepisów na dynię, trafiłam na blog Pani Beaty niebonatalerzu. Swoją drogą polecam przepis na ciasto z dyni :) Ale wracając do sedna sprawy. Na tymże blogu znajduje się obszerny post o zakwasie. Poczytałam, stwierdziłam, że spróbuję. I okazuje się, że to wcale nie jest takie trudne! 

Tym sposobem powstał mój pierwszy chlebek na zakwasie! Skorzystałam z przepisu na razowy chleb na zakwasie, ale użyłam zwykłej mąki pszennej zamiast orkiszowej, której nie miałam w swoich zapasach. Wyszedł na prawdę fajny! Dodałam do niego ziaren ze słonecznika, babki płesznik (do kupienia w aptekach i sklepach zielarskich, bardzo zdrowa!) i czarnuszki (info). Drugą małą zmianą, jaką wprowadziłam było to, że nie użyłam papieru do pieczenia, tylko wysmarowałam keksówkę masłem i posypałam amarantusem, żeby ciasto nie przywarło. Jedyne co mogę w nim poprawić to następnym razem zostawię go na trochę dłużej do wyrośnięcia. Swoją drogą - patent na wyrastanie ciasta w piekarniku wcześniej nagrzanym do 50 stopni jest rewelacyny. 



Polecam wszystkim spróbować swoich sił i upiec własny chleb na zakwasie :) Mój zakwas żytni, który został mi po pieczeniu chleba schowałam tymczasowo do lodówki. Gdy będę planowała upiec kolejny bochenek wyjmę go kilka dni wcześniej z lodówki, dokarmię, pozwolę mu wyrosnąć i gotowe! Dodatkowo robi się drugi zakwas - tym razem pszenno-żytni (zamiast 4 łyżek mąki żytniej razowej dodaję do niego codziennie 2 łyżki mąki pszennej razowej i 2 żytniej razowej) - zobaczymy czy będzie się mocno różnił w smaku :) Pachnie pięknie! :D

Na koniec jeszcze komplet linków do przepisów na zakwas i chlebek, który upiekłam:
zakwas: http://niebonatalerzu.blogspot.com/2014/09/chleb-orkiszowy-na-zakwasie.html
chleb razowy na zakwasie: http://niebonatalerzu.blogspot.com/2014/09/razowy-chleb-na-zakwasie.html

3 komentarze:

  1. Aż czuję ten piękny zapach... :) Wracają wspomnienia z dzieciństwa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto spróbować upiec go samemu w domu :)

      Usuń
  2. Super - taki chlebek na pewno musi wspaniale smakować... Ja nie mam raczej szczęścia do pieczenia, ostatnio nauczyłam się piec fajny biszkopt i wciąż jeszcze chodzę z tego dumna jak paw, bo zwykle to same zakalce wychodziły :) Ale może kiedyś dojrzeję do tego i w moim domu zapachnie świeżo upieczonym, domowym chlebem :)

    OdpowiedzUsuń